Leonini

Dziwna rasa, przypominająca pół ludzi, pół lwy. Rasa ta nigdy nie odegrała żadnej znaczącej roli w Imperium, nie miała też żadnych wpływów czy politycznych, religijnych, wojennych ani magicznych. Jest taką rzadkością, że wiele osób dziwi się na widok Leonina i dowiaduje się o ich istnieniu dopiero gdy zobaczy jednego z jego osobników.

W historii Imperium Leonini występują pojedynczo na kartach historii, a autorzy poświęcili im tylko zdawkowe informacje w rodzaju spisu żołnierzy czy zaznaczeniu obecności kogoś z tej rasy jako ciekawostkę. Jedyną księgą historyczną jest niedokończona, bo ciągle opracowywana pozycja przez Leonarda – badacza “starożytnych” ruin, o wątpliwym poważaniu wśród znanych historyków. Ów fantasta, dzieli historię o tej rasie na trzy etapy – powstanie, chwała, upadek. Jak to określił jeden z historyków, “rozdziały te wyglądają jak napisane przez osobę, która się upiła, a potem uwierzyła w bajki Leoninów opowiadane ich dzieciom”. Chociaż inni słusznie zauważają, iż Leonardo nigdy nie odwiedził jedynej enklawy Leoninów, czyniąc swoją książkę jeszcze mniej wartościową – bowiem opartą na własnych fantazjach. Być może, gdy wróci z kolejnych swoich wypraw, przeredaguje ją i wyda jako opowiadania dla dzieci.

Rozdział “Powstanie” jest określany jako ten, w którym autor najbardziej puścił wodze fantazji. Wierzenia i mity Leoninów wydają się mieć mało wspólnego z rzeczywistą historią Imperium i czasów sprzed Imperium, zawierającą wiele pojęć o dziwnych nazwach, których sami Leonini nie potrafią wytłumaczyć – zarówno w kwestii pochodzenia, jak i znaczenia. W wielu z tych mitów pojawia się motyw gwiazd i nazwa “Mecatol Rex” – brzmiąca niczym nazwa jakiegoś trunku, ale w ten sposób Leonini określają ziemię. Co ciekawe, nazwy tej używają tylko odnośnie mitów i podczas rytuałów, na co dzień posługując się po prostu słowem “ziemia”. Z tych suchych faktów, autor wysnuwa wnioski jakoby Leonini nie pochodzili z tego “świata”, ale byli przybyszami którzy zostali w nim uwięzieni, a historia ich rasy miałaby być datowana daleko wstecz, “eony” zanim powstało Imperium, czymkolwiek te pojęcie “eonu” jest. Jedyne co w tym rozdziale jest zgodne z rzeczywistą historią, to fakt iż Leonini od samego początku ich istnienia byli enklawą. Nigdy nie zbudowali własnego królestwa, czy nawet wielu miast – zawsze żyli wszyscy razem, jako jedno plemię, w jednej grupie, która nigdy nie była liczna.

Rozdział “Chwała” również zawiera wiele bajek i zmyślonych elementów, wskazujących wielkie zafascynowanie autora rasą Leoninów, lecz czasami przekraczające dobry smak. Rozdział ten można podsumować jako “alternatywna historia”, zakłada on bowiem całkowicie inną przyczynę współistnienia Leoninów w Imperium niż miało to w rzeczywistości. Zdaniem autora, Leonini nie byli prymitywnymi wojownikami, ale kimś w rodzaju mecenasów kultury. Swoim podejściem o nazwie “Hacan” zdefiniowali podwaliny Imperium, pomogli w negocjowaniu sojuszy między plemieniami i stworzyli handel – dzięki czemu waśnie plemienne odeszły na bok i nastała nowa era wspólnego rozwoju. Co ciekawe, nie przyjmowali żadnych wysokich pozycji w rodzaju królów etc., ale całkowicie wbrew zwyczajom swojej rasy zachowywali się szlachetnie i swoją pracę traktowali jako bezinteresowną “pomoc” bez otrzymywania żadnego wynagrodzenia. Autor w celu uwiarygodnienia swojej historii, sprytnie umiejscawia ją w czasach pra-Imperium, okresu z którego nie zachowały się żadne księgi historyczne.

Rozdział “Upadek” jest sprytnym wybrnięciem z fantazji poprzedniego rozdziału. Dlaczego tak wiele znacząca (choć nieliczna) rasa, miałaby nagle przestać odgrywać jakikolwiek wpływ w Imperium? Dlaczego zaczęli być zwykłymi wojownikami zaciąganymi do armii w ramach bycia wcielonym przez podbicie do Imperium, a nie dowódcami? Co się stało, iż z pokojowych i miłujących handel istot przemienili się w stworzenia, które wydają się walczyć o przetrwanie wszelkimi sposobami? Czemu nastała tradycja wyganiania Leoninów z enklawy, jeżeli wcześniej byli tak bardzo zwartą rasą? Jaki jest powód, że ciągle żyją tylko w swoim własnym gronie, nie integrując się z resztą Imperium? Dlaczego jest to jedyna rasa, która od zawsze miała tylko jedną swoją “wioskę” która nigdy się nie rozrosła? Na te i wiele innych pytań, autor ma jedną prostą odpowiedź. Nastąpił “kataklizm” w którym podejście do świata wśród Leoninów radykalnie się zmieniło. Jakiż to kataklizm, autor jednak nie wie, ale wie gdzie szukać odpowiedzi. W swojej fantazji, bowiem wg Leonarda, stolica nie była pierwszym miastem Imperium. Było “pra-miasto”, w którego budowie właśnie Leonini pomagali. I tam trzeba szukać odpowiedzi. W tym momencie można byłoby uznać autora za sprytnego bajkopisarza, który chce zabłysnąć, zdobyć sławę i pieniądze. Wystarczyłoby przyznać, iż wszystko jest ładną bujdą napisaną w owym celu. Niestety autor wydaje się sam wierzyć we własne opowieści, bowiem postanowił udowodnić światu swoją rację – i w tym celu wyruszył na wyprawę w poszukiwaniu owego miejsca. Poczekamy, aż wróci z wynikami, może w końcu uzupełni braki w ostatnim rozdziale…

Leonini

Ostatnia Wyprawa anaronduke anaronduke